Geachte aanwezigen, beste vrienden uit Polen,

 

Ik voel mij buitengewoon vereerd met de onderscheiding die zojuist aan mij is uitgereikt. Dankbaar ben ik degenen die hebben gemeend deze onderscheiding voor mij aan te moeten vragen, dank aan de president van Polen en aan de ambassadeur in Nederland. Het is mij een grote eer dat de uitreiking plaatsvindt in de raadszaal van de gemeente Beverwijk, met zoveel bekende, vertrouwde gezichten.

 

De verrassing was groot toen de ambassadeur, de heer Michalowski, mij persoonlijk op de hoogte bracht van het besluit van de Poolse president om mij te benoemen tot Commandeur in de orde van Verdienste van de Republiek Polen.

 

Is Polen in het algemeen en Wronki in het bijzonder nooit uit mijn gedachten, de laatste weken ging ik terug in mijn herinneringen. Naar het jaar 1981, toen Polen het sociaal, politiek en economisch moeilijk had. Het Westen wilde helpen en kwam met geld en goederen over de brug.

 

Heel Nederland steunde de nationale actie Help de Polen de Winter door. De vijf IJmond-gemeenten trokken samen op en dankzij de gulle gaven van velen, de steun van de overheid, bedrijven en ontelbare vrijwilligers zijn er tientallen transporten naar Polen gezonden om de mensen daar te helpen.

 

Vanaf het prille begin was ik en voelde ik mij betrokken bij deze actie. Goederen aannemen, verpakken; bedrijven, scholen en kerken benaderen om hun steun. Met een vrachtwagen van Aad van Vliet mee naar Wronki, om daarna in het Noordhollands Dagblad één van mijn mooiste reportages te schrijven.

 

De bezoeken aan Polen in het begin van de jaren 80 waren mijn eerste kennismaking met een land, zo dichtbij, in zulke moeilijke omstandigheden. Logeren bij onbekende mensen, elkaar verstaan met handen en voeten. Maar we begrepen elkaar. Het waren ook voor mij de jaren van de verboden vakbond Solidariteit, van een avondklok, van het helpen vluchten naar Nederland van een Poolse priester. Het waren ook de jaren van de groei van persoonlijke contacten, en van een steeds sterker wordend gevoel van: wat kan je als mens veel voor een ander betekenen, ook al zit er ruim 900 km tussen ons in. Het afscheid nemen van Wronki, viel me altijd zwaar. Emoties, ontroering. Niet weg willen, het liefste willen blijven.

 

Daarom ben ik dankbaar een rol te mogen spelen in de ontwikkeling die volgde. Van hulp naar vriendschap. Van persoonlijke contacten op weg naar het organiseren van uitwisselingen, stages, werkbezoeken. De waarheid wil dat ik offers heb moeten brengen, dat er soms sprake was van tegenslag. Maar doorzetten en altijd het doel voor ogen houden, hebben het mij mogelijk gemaakt om dit werk 25 jaar vol te houden en er altijd plezier in te hebben.

 

Dankbaar ben ik voor de vriendschap met personen, hele families, vriendschappen die al dateren uit 1981. Vooral met mijn eerste gastgezin, de familie Hoffa, in het bijzonder hun zoon Grzegorz Hoffa. Banden die met de jaren sterker zijn geworden. Langzamerhand kwamen de bestuurlijke contacten, die vaak op hun beurt weer vriendschappen werden, zoals met Tomasz Ziólek, voorzitter van Wronki-Beverwijk en oud-burgemeester Kazimierz Michalak, beiden vandaag aanwezig.  Polen laat je nooit meer los, eenieder die er is geweest, zal dat beamen.   

 

Wat de burgers van Beverwijk en Wronki met elkaar in die 25 jaar hebben bereikt wordt weergegeven in een brochure die over enkele weken verschijnt. Een kwart eeuw samenwerking, een zilveren jubileum voorzien van prachtige foto’s van Dirk Bus, wiens werk ook is te zien in het Stadskantoor.

 

Ik wil nogmaals mijn dank uitspreken voor het eerbetoon, dank aan allen die daaraan en aan deze bijeenkomst hebben bijgedragen. De onderscheiding wil ik delen met allen, die, op welke wijze ook, een bijdrage hebben geleverd aan de samenwerking, aan de vriendschapsbanden tussen beide steden en hun inwoners. Niet in de laatste plaats aan mijn Luc, mijn steun en toeverlaat, aan hem die mij de ruimte heeft gegeven om dit prachtige werk te mogen doen.

 

 

 


 

Drodzy zgromadzeni, przyjaciele z Polski

 

 

Czuję się nadzwyczajnie zaszczycony przyznaniem mi odznaczenia, które zostało mi przed chwilą wręczone. Dziękuję tym, którzy przyczynili się do przyznania mi tego odznaczenia, dziękuję prezydentowi Polski i ambasadorowi Polski w Królestwie Niderlandów.  Czuję się bardzo zaszczycony faktem, że odznaczenie to zostaje mi wręczone właśnie w tej sali Urzędu Miasta i Gminy Beverwijk w obecności tylu mi znanych i zaufanych twarzy.

 

Byłem mile zaskoczony, gdy ambasador pan Michałowski powiadomił mnie osobiście o decyzji polskiego prezydenta o przyznaniu mi Krzyża Komandorskiego Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

 

Polska a w szczególności Wronki nie opuszczają moich myśli, kilka ostatnich tygodni pogłębiłem się we wspomnieniach. We wspomnieniach o roku 1981, kiedy to Polska była w trudnej sytuacji socialnej, ekonomiczej i politycznej. Zachód chciał wtedy pomóc i gromadził pieniądze i dary.

 

Cała Holandia wspomagała narodową akcję “Pomóż Polsce przetrwać zimę”. Pięć gmin z IJmond połączyło się w swoich działaniach i dzięki podarunkom od wielu osób, wsparcia rządu, przedsiębiorstw i niezliczonej liczby wolontariuszy zostało wysłanych kilkadziesiąt transportów do Polski, aby pomóc tam mieszkającym ludziom.

 

Od samego początku czułem się związany z tą akcją. Przyjmowanie darów, pakowanie, zwracanie się o pomoc do przedsiębiorstw, szkół i kościołów. Ciężarówką Aada van Vlieta do Wronek, aby potem napisać jeden z moich najlepszych reportaży dla gazety Noordhollands Dagblad.

 

Wizyty w Polsce na początku lat 80-tych były moim pierwszym zapoznaniem się z krajem z tak bliska i w takich trudnych okolicznościach. Nocowanie u nieznajomych ludzi, porozumiewanie się na migi. Mimo to mogliśmy się zrozumieć. Były to dla mnie także lata zakazanego związku zawodowego “Solidarność”, czasy godziny milicyjnej, pomocy w ucieczce polskiego księdza do Holandii. Były to lata rozwoju osobistych kontaktów i stale wzmagającego się uczucia, że jako człowiek możemy coś zrobić dla innych, także tych oddalonych o ponad 900 kilometrów. Pożegnanie się z Wronkami było zawsze dla mnie trudne: uczucia, przejęcie. Niechęć wyjazdu, chęć pozostania.

 

Dlatego jestem wdzięczny, że mogę spełnić jakąś rolę w rozwoju, który nastąpił. Od pomocy do przyjaźni. Od kontaktów osobistych do organizowania wymian, stażów, wizyt roboczych. Muszę się przyznać, że nie obyło się bez niepowodzeń i poświęceń.   Kontynuowanie               i skupienie się na celu  umożliwiły mi wykonywanie tych prac z przyjemnością przez 25 lat.

 

Jestem wdzięczny za przyjaźń z osobami, całymi rodzinami, które sięgają 1981 roku. Przede wszystkim z pierwszą rodziną, która mnie gościła, rodziną Hoffa, a w szczególności z Grzegorzem Hoffa. Związki te stawały się przez lata silniejsze. Powoli zostały zapoczątkowane kontakty pomiędzy zarządami obu miast, które z kolei przerodziły się w przyjaźnie takie jak np. z Tomaszem Ziółkiem przewodniczącym Komisji Wronki-Beverwijk i byłym burmistrzem Kazimierzem Michalakiem, którzy są dzisiaj tutaj  obecni. Polski nie można tak łatwo zapomnieć. Każdy kto był w Polsce może to potwierdzić.   

 

Wszystko to co mieszkańcy Beverwijk i Wronek razem przez te 25 lat osiągnęli, zostanie opublikowane w specjalnej broszurze, która pojawi się za kilka tygodni. 25 lat współpracy, srebrny jubileusz, zdjęcia Dirka Busa, którego prace możemy podziwiać w Urzędzie Miasta   i Gminy Beverwijk.

 

Chciałbym jeszcze raz podziękować za ten zaszczyt i chciałbym podziękować tym, którzy przyczynili się do tego i do tej uroczystości. Chciałbym podzielić się tym odznaczeniem z tymi, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do powstania współpracy i przyjaźni pomiędzy oboma miastami i ich mieszkańcami.